środa, 23 września 2015

♥ "Pomiędzy Latem a Zimą" / część druga na moim blogu ♥

Wśród kobiet rzadko się to zdarzało. One zawsze znajdowały u siebie jakąś niedoskonałość, której przypisywały o wiele za dużą wagę i z jej powodu ograniczały swoją wolność seksualną. Marion była inna… Poznałem ją w poprzednim tygodniu, kiedy z Sebastianem, moim najlepszym kumplem, wpadłem do nowej berlińskiej knajpy na Prenzlauer Berg. Marion była tak nieskomplikowana, niewymagająca trwającego godzinami podrywania, że już po dwóch godzinach jechaliśmy do mnie. Moje łóżko stało się jej domem na kolejne dwanaście godzin. Kiedy wychodziła, a ja dziękowałem jej za miłą noc, wyszeptała mi do ucha: „To ja dziękuję. Nie mam teraz ochoty na związek, chciałabym poużywać życia i być wolna. Jeśli nie masz z tym problemu i obiecujesz, że się nie zakochasz, możesz śmiało do mnie dzwonić, kiedy tylko będziesz miał ochotę na…” – ostatnie słowa wyszeptała  – „strasznie… brudne… rzeczy”. Pocałowała mnie w policzek, wcisnęła do ręki swój numer telefonu i głośno stukając wysokimi obcasami, wyszła z mieszkania.
Jackpot w życiu każdego mężczyzny.
Nieskomplikowana, a jednocześnie powyżej oczekiwań.
Z tym samym uśmiechem przypomniałem sobie o nocy, kiedy ciało Marion wyginało się pod moim, a ona w ekstazie wbijała paznokcie w moje plecy, gdy…
Nie spodziewałem się, że moje myśli tak szybko się skończą. Mówiąc szczerze, nie sądziłem nawet, że komukolwiek uda się oderwać mnie – na chwilę przed punktem kulminacyjnym – od tych wspomnień, ale Emely Winter pokazała mi, jak jest naprawdę. Ruchem, którego nie powstydziłby się żaden żółw, z kartonem w rękach potknęła się i upadła na kolana. Klęczała bezpośrednio przede mną.
– No i bęc! – powiedziałem z wykrzywionymi ustami, ale ze wszystkich sił próbowałem powstrzymać pełen satysfakcji uśmiech, który wpływał na moją twarz. Udało mi się tylko częściowo.
            Emely nie zareagowała, a ja zaczynałem się obawiać, że uprawia coś na kształt medytacji. Nieszczególnie znałem się na żółwiach, ale może to było normalne? Na wszelki wypadek wolałem się upewnić.
– Czy wszystko w porządku? Mogę ci jakoś… pomóc? – I znów ten pełen satysfakcji uśmiech, którego za nic w świecie nie chciałem wywołać. Kiedy próbowałem odstawić karton, żeby – choć wbrew mojej woli – przekuć słowa w czyn, Emely ocknęła się.
– Nie – powiedziała opryskliwie, pospiesznym ruchem poprawiła ubranie, podniosła karton i ostatnie kilka stopni przebiegła w takim tempie, że mogłem tylko stać i się temu przyglądać. 


Odniosłem wrażenie, że najwyraźniej posiadała jednak ukrytą opcję napędu z prędkością światła. W zawstydzających sytuacjach działała doskonale. Cicho zaśmiałem się sam do siebie, pokonując ostatnie metry. Odstawiłem karton na jeden ze stosów, które zdążyły się już spiętrzyć nie tylko w przyszłym pokoju Alex, ale również w całym mieszkaniu, a kątem oka zauważyłem, jak Emely pociera swoje kolano. Przez cały czas, kiedy stałem w salonie, była do mnie odwrócona plecami. Wypiłem łyk wody, odsapnąłem jeszcze chwilę i ponownie zbiegłem po schodach.
Po drodze spotkałem Ingo, mojego ojca, którego twarz pokrywała ta sama niezdrowa czerwień, jak u Emely. Nie przyjął jednak mojej propozycji pomocy, więc ruszyłem dalej. Wyszedłem na ulicę i zobaczyłem Alex oraz moją mamę Alenę, stojące obok białego sprintera. Dobra wiadomość: jeśli nie liczyć kilku ostatnich skrzynek, samochód ział pustką. Kiedy jeszcze przed kilkoma godzinami był pełen aż po brzegi, z ledwością potrafiłem sobie wyobrazić, że kiedykolwiek dobrniemy do tego etapu. Alex wdrapała się na bagażnik, opadła na plecy i wyciągnęła ramiona.
– Powstrzymajcie mnie, jeśli jeszcze kiedykolwiek będę chciała coś kupić.
Alena zachichotała, a ja odpowiedziałem:
– Zapomnisz o tym najpóźniej jutro rano.
– By móc o tym zapomnieć, najpierw muszę dotrwać do jutra. A tego nie jestem pewna… - wymamrotała.
– Nie, nie, zaraz kończymy – powiedziała Alena, powędrowała spojrzeniem po sprinterze i oparła się o bagażnik obok Alex. – Jeszcze tylko kilka kartonów i zrobimy małą imprezę. Ta mordęga bardzo nas do siebie zbliżyła, a to przecież miły efekt uboczny.
            Tak. Wymarzony.
– Powiedziałam coś nie tak, Elyas?
            Kochałem moją matkę, ale uważałem, że jest odrobinę zbyt spostrzegawcza. Odchrząknąłem.
 – Nie, wręcz przeciwnie, cieszę się.
– Wiedziałam! – Puściła do mnie oko. – Na pewno też się cieszysz, że znów widzisz Emely, prawda? Tyle czasu upłynęło od ostatniego spotkania. Ile dokładnie?
            Siedem lat.
            Wzruszyłem ramionami.
– Szmat czasu – powiedziała, bardziej do siebie niż do nas, jak gdyby w myślach właśnie wracała w dawno minione lata.
– Ten idiota Elyas jej nie rozpoznał – oznajmiła Alex. 


Nie wiedziałem, czy mam wysłać Alex do diabła za jej niewyparzony język, czy przypomnieć sobie wstrząśnięty wyraz twarzy Emely, kiedy udawałem, że nie wiem, kim jest. Perfekcyjna odpowiedź na jej aroganckie spojrzenie. Sama była sobie winna.
            Alena w ciągu sekundy wróciła do rzeczywistości.
– Naprawdę? – zapytała. – Elyas, nie rozpoznałeś jej?
– Ach, Alex przesadza – próbowałem zbagatelizować temat i wyciągnąłem z kieszeni komórkę. – Nie wiem, jak wy, ale ja za chwilę umrę z głodu. – Wybierając numer telefonu do pobliskiego dostawcy pizzy, spojrzałem pytająco na moją mamę i Alex. – Kto chce pizzę?
            Równie dobrze mogłem zaproponować wodę umierającemu z pragnienia na środku pustyni – przerzucały się wołaniem i wymieniały pożądane składniki.
– A dla Ingo?
– On najchętniej je z szynką – powiedziała Alena. – A Emely zawsze bierze margaritę, prawda, Alex?
– Tak. Pomidory i ser wystarczą jej do szczęścia.
            Próbowałem zapamiętać wszystkie zamówienia i przekazać je człowiekowi po drugiej stronie połączenia telefonicznego. Przez chwilę miałem zamiar zamówić ekstra, ekstra, ekstra, ekstra ostrą margaritę, ale ograniczyłem się do tego, żeby ucieszyć się samym pomysłem. „Unikać jakiejkolwiek konwersacji poza «cześć» i «hej» i natychmiast schodzić z drogi” – oświadczył głos głęboko w mojej pamięci. „No właśnie”.
            Jeszcze dwukrotnie musiałem pokonać długą drogę na górę, aż wreszcie skończyliśmy. Wszystkie kartony były w mieszkaniu. Alena, Ingo i Alex stali w kuchni, Emely leżała na plecach na sofie. Spocony, łapiąc powietrze, zamknąłem drzwi do mieszkania, odstawiłem ostatni karton i oparłem się o ścianę obok telewizora. Nie mogłem sobie przypomnieć, kiedy ostatnio byłem tak wykończony.
– Nie do wiary, że jeden człowiek może posiadać tyle rzeczy – jęknąłem i odgarnąłem sobie z czoła przepocone włosy. Moje spojrzenie padło na Emely, która leżała na sofie naprzeciwko, i prawdopodobnie była jedyną osobą, która mnie usłyszała. Odwzajemniła spojrzenie. Jej skóra połyskiwała wilgocią, policzki były zaróżowione, a dłonie spoczywały na brzuchu. Wyraz ciemnych oczu był pełen namysłu, coraz bardziej zmieniał się jednak w mroczne spojrzenie wściekłej jak osa kotki, które poznałem już na klatce schodowej. Gdybym nie wiedział, jak było naprawdę, można byłoby pomyśleć, że to ja złamałem jej wtedy serce. A przecież było odwrotnie. To ona umawiała się z dwoma facetami jednocześnie, a w końcu zdecydowała się na tego drugiego. Małpa. 
  ♦                                                                     ♦                                                                  ♦  
To właśnie na moim blogu możecie znaleźć drugą część duchowych uniesień Elyasa.
Jest to prezent od autorki mający na celu umilić nam czas na oczekiwanie drugiego tomu "Zima Koloru Turkusu.
Bardzo dziękuję wydawnictwu Media Rodzina za możliwość wzięcia udziału w tej niesamowitej akcji.
 Trzecią część możecie znaleźć na blogu Sherry

10 komentarzy:

  1. Naprawdę świetna akcja <3
    Aaa lecę czytać dalej :3
    Pozdrawiam serdecznie :*
    my-life-in-bookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jednocześnie chcę przeczytać to jak najszybciej, co i wydłużać, bo jak skończę to pozostanie jeszcze ten miesiąc oczekiwania :c Lecę do cz.3.! ;)
    Pozdrawiam :)
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę się doczekać,aż dostanę w moje ręce drugi tom ! To jest naprawdę cudowna książka ♥
      Ooo uwielbiam Twojego bloga ! Czytam na bieżąco ! :D

      Usuń
  3. Czyta się świetnie, cieszę się, że mam okazję brać udział w akcji. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyta się świetnie, cieszę się, że mam okazję brać udział w akcji. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo też bierzesz udział w tej akcji ! ♥

      Usuń
  5. Ciekawy pomysł z ta akcją. :)

    MÓJ BLOG - KLIK ♥
    Jeżeli mój blog Ci się spodoba- zaobserwuj, będzie mi bardzoo miło. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. BArdzo fajna akcja,świetnie że chcieli abyś uczestniczyła w tej akcji :)

    OdpowiedzUsuń